Byłam dziś rano na Jodze, na Kabatach, w ramach relaksu przed świątecznym wariactwem. Z tego co widziałam na drogach, nie tylko mi by się przydało;)
Pierwszy raz byłam w Samadhi Joga i przyznam, że zostałam pozytywnie zaskoczona, moja poprzednia przygoda z jogą nie pozostawiła dobrych wspomnień, obskurna sala gimnastyczna i śmierdzące maty na podłogach...
A teraz patrzę a studio jest w nowym pięknym budynku mieszkalnym na parterze, sala jest duża wysoka w cudownych barwach, palą się kadzidła i świece, nastrój iście relaksacyjny. Wszystko wymuskane, takie naprawdę tip-top, że człowiek czuje, że trafił w dobre ręce. Ja akurat wybrałam się na Joga Vinyasa (począt./ogólna) u Agnieszki. Podobało mi się także to, że nie musiałam się wcześniej zapisywać, dzwonić umawiać nic, przychodzisz 15 min wcześniej przebierasz i relaksujesz, no i wejście za darmo na Multisport, więc bosko.
Same zajęcia naprawdę mnie zrelaksowały i porozciągały, niestety zapomniałam się spytać co to za muzyka bo w przeciwieństwie do skrzeczenia mew tutaj puszczają jakieś indyjskie bardzo nastrojowe pieśni i w momencie gdy zamykałam oczy przenosiłam się naprawdę w jakieś niezwykłe miejsca. W sumie było tak przyjemnie, że najchętniej odpuściłabym sobie te wszystkie wygibasy i następnym razem koniecznie idę na jogę relaks, którą też prowadzi Agnieszka.