pomysł: „Dzikie żądze”

Ocena 0 / 0 głosów
DZIKIE ŻĄDZE czyli AMERICAN PIE 20 lat później
"Dzikie żądze" to spektakl w reżyserii Zenona Dądajewskiego i Stefana Friedmanna. Jest to opowieść o Państwie Griffin, typowym mieszczańskim małżeństwie po czterdziestce. Mają dużo pieniędzy, mieszkanie w Londynie i syna studiującego na Oxfordzie. On (Karol Strasburger) jest zapracowanym prezesem świetnie prosperującej firmy, ona (Anna Korcz) żoną z tych, które zawsze na obcasach i w koronkach. Mogłoby się wydawać, że żyją jak w bajce. Wszystko im się układa poza jedną rzeczą. Przestał wychodzić im seks, a wiedzą , że:

" Regularne uprawianie seksu podnosi sprawność organizmu, zwiększa jego wydolność i dotlenia każdą komórkę. Pobudza krążenie. Jedna namiętna noc może zastąpić kilka godzin na siłowni, całując się spalamy około 20 kalorii, a podczas stosunku od 100 do 300 kalorii. Podniecenie wytwarza w mózgu związki chemiczne – endorfiny, a nadnercza uwalniają hormon – kortyzol działający rozluźniająco i usuwający ból głowy..."

Okazuje się, że ich jedynym i nadrzędnym problemem jest nieudane życie seksualne. Zdesperowane małżeństwo sięga zatem po podręcznik psychoanalityka - Leopolda Baumgartnera , który ma rzekomo wprowadzić iskrę i młodzieńczą chuć do ich sypialni. Złote rady amerykańskiego naukowca oczywiście jeszcze tylko bardziej komplikują całą sytuację. Następuje istny Dekameron. W ratowaniu pożycia pomagają im znerwicowany włamywacz (Robert Rozmus), pan złota rączka, hydraulik (Stefan Friedmann) oraz depresyjna siostra żony (Elżbieta Zającówna).

„Dzikie żądze” są komedią o seksie. Tylko o seksie. Dowcipy są tak somatyczne, iż nie powstydziłyby się ich amerykańskie komedie o frywolnych licealistach. Mimo monotematyczności spektaklowi nie można odmówić dobrego aktorstwa. Grający zdesperowanego męża Karol Strasburger w damskich ciuszkach bawi bardziej niż w sobotnie popołudnia w telewizyjnej familiadzie. Pochwała należy się także za kostiumy (Maciej Zień). Scenografia i muzyka też są na wysokim poziomie. Komedia Johna Tobiasa jest bez wątpienia komedią lekką i mało wymagająca. Żarty wydają się być naprawdę rubaszne i obsceniczne. Ale z czego się śmiejemy? Z samych siebie się śmiejemy.

Serdecznie polecam do obejrzenia w teatrze Bajka

Komentarze

By móc skomentować, musisz posiadać konto. Zarejestruj się!