pomysł: Kresy

Ocena 0 / 0 głosów
Forszmak tradycyjny, zapiekany ser litewski z kminkiem, pielmienje z mięsem, duszone z grzybami, stek z polędwicy wołowej z gałuszkami z ziemniaków, mus z makiem z sosem z jagód...
Iście magiczne nazwy, prawda? Czytając menu czułam się trochę jak Yennefer z powieści Sapkowskiego. Szkoda tylko, że Żebrowski przebrany za wiedźmina się nie pojawił - zawsze miałam do niego słabość;) Ale wracając na ziemię, mam wielkie szczęście mieszkać na Sadybie dokładnie w okolicy miejsca, które serwuje te tradycyjne, prawie zapomniane w warszawskiej gastronomii potrawy. Otóż Kresowiak bo tak się owe miejsce zwie, to po prostu perełka, przyjemność smakowa i estetyczna, wnętrza nawiązują do stylu lat 20/40. Dużo sal i zakamarków. Trafiłam tam zafascynowana widokiem drzewa wyrastającego jakby prosto z dachu, a skończę wracając regularnie na barszcz ukraiński, za którego tajemnicę przepisu dałabym się pokroić w plasterki. Niesamowite wrażenie robią też malutkie bardzo delikatne i pełne nadzienia pielmienje, które jadłam w wersji z mięsem i duszonymi grzybami, a bardzo ciekawa jestem wersji z farszem rybnym i chrzanem. Na deser zaserwowano mi „cukierki”. Pierwszy raz w życiu śmiałam się z jedzenia i samej siebie:) O co chodzi nie zdradzę, spróbujcie sami rozgryźć cukierka;)

http://www.kresowiak.com.pl/

P.S. Mają opcję dowozu! Jak dla mnie żegnaj PizzoBut;)

Komentarze

By móc skomentować, musisz posiadać konto. Zarejestruj się!