Kiedy wyszłam z Beauty Secret, stwierdziłam, że jest mi tak dobrze i miło, że wcale mi się jeszcze nie chce wracać do nudnych obowiązków i chętnie przedłużyłabym sobie jakoś przyjemność. Czasu nie miałam jednak zbyt wiele, szłam więc na przystanek… - a tu proszę! Coś akurat na moje potrzeby: herbaciarnia. Powiem szczerze, że na punkcie herbaty mam szmergla, nie wahałam się więc ani chwili i od razu weszłam do lokalu. I przepadłam. Ganders Tea Room jest przepiękna! Miejsce jest pozytywnie staroświeckie, urocze i bardzo, bardzo przytulne. Do tego obsługa jest bardzo miła. Przyjrzenie się wszystkim szczegółom mogłoby mi zająć cały dzień, na co – niestety – nie mogłam sobie pozwolić. Niemniej nie mogłam wyjść stamtąd z pustymi rękami, zwłaszcza kiedy zobaczyłam podstawki do herbaty z motywem kotów (uwielbiam). Rzuciłam się na nie błyskawicznie, wybrałam sobie ciastko (a wybór ten był naprawdę trudny wobec sporej ilości kuszących ciastek) i już musiałam biec. Ale wiem jedno: wracam tam natychmiast, jak tylko będę mogła, bo w miejscu takim jak Ganders Tea Room nie da się nudzić.
Pocelam!