praca z emocjami
Od dawna chodzę na jogę właśnie do tej szkoły - nie bez powodu, po prostu tu mi się najlepiej ćwiczy. Nauczyciele nie są inwazyjni, ale zawsze reagują na moje błędy, ludzie są sympatyczni, jest taka rodzinna atmosfera a do tego sale są duże, wygodne i zawsze wywietrzone.
Moja przygoda z jogą zaczęła się 6 lat temu, kiedy miałam straszne problemy z kręgosłupem. Okazało się, że nic czego próbowałam nie działało. Zupełnie przypadkiem poszłam na jogę... na początku kompletnie mi nie szło. Ale w jodze przeciez nie o to chodzi, żeby stać na głowie. Szybko to zrozumiałam i zaczęłam czerpać przyjemność z praktyki asan, z relaksu jaki daje siawasana i zupełnie nie wiem kiedy ból ustapił. Wiem na pewno, że to dzięki jodze, bo ilekroć mam bardziej zabiegany miesiąc i przestaję ćwiczyć - ból powraca. Ale już po 2, 3 zajęciach zupełnie ustępuje. Praktyka daje mi też poczucie spokoju, tyle się mówi teraz o stresie, nawale pracy, problemach z którymi nie dajemy sobie rady. Ale czemu? Bo nie potrafimy znaleźć chwili, żeby wsłuchać się w swój oddech. Właśnie joga jest tym moim momentem.
Moja motywacja nie jest do końca zgodna z filozofią Ajurwedy, ale cóż, cieszę się, że mnie dopinguje i dzięki temu choć raz w tygodniu jestem na zajęciach. Choć jak mogę być częściej, to zawsze korzystam.
Ostatnio udało mi się porozmawiać na Panem Adamem, który jest właścicielem szkoły. "Joga nie jest sportem dla rozciągniętych geniuszy, jest to praca z emocjami, dla osób otwartych i poszukujących, dla tych co tworzą i czują..." to cytat. Jak to się stało, że powstała Joga na Foksal? Szkoła zrodziła się z pasji. Nauczyciele zaczęli się sami pojawiać, coraz więcej uczniów i właściwie wszystko powstało samo z siebie - w sposób naturalny. Czy może być lepszy powód by powstała szkoła jogi?
"Otóż dobry nauczyciel to dobry uczeń, a największą naukę czerpiemy z naszych uczniów".
Cudownie jest być częścią takiego miejsca.